Bezpieczne opalanie
Po wielu miesiącach ukrywania ciała w nie przepuszczających słońca warstwach chcemy znów pokazać co nieco. Miło byłoby błysnąć opalenizną. Jak uzyskać muśniętą słońcem skórę unikając poparzenia?
Miłe złego początki
Niebezpieczne skutki opalania są nam wszystkim znane. Jednym z nich jest przedwczesne starzenie się skóry. Im więcej jesteśmy wystawieni na szkodliwe działanie promieni UV, tym szybciej starzeje się nasza skóra. Jeśli wierzyć wynikom przeprowadzanych badań to aż 80% oznak starzenia takich jak zmarszczki i zwiotczenie skóry spowodowanych jest przez promieniowanie UV. Co więcej 50% uszkodzeń skóry powstaje przed ukończeniem 18 roku życia. Trzeba więc zwrócić szczególną uwagę na ochronę dzieci przed złowrogimi promieniami. Nie tylko w czasie wakacji na morskim wybrzeżu, ale również wtedy, gdy beztrosko bawią się w ogrodzie w słoneczny dzień.
UV = Uwaga!
Promienie UV uszkadzają skórę ułatwiając powstawanie tzw. wolnych rodników, które powodują uszkodzenie lub nawet śmierć komórek. Gdy liczba martwych komórek ciała wzrasta, skóra staje się grubsza. Utrudnia to nowym, zdrowym komórkom przedostanie się "na powierzchnię". To z kolei sprawia, że nasza skóra ma ziemisty, pozbawiony życia kolor.
Jakby tego było mało, promienie UV są głównym winowajcą w procesie powstawania przebarwień skóry, w tym plam wątrobowych. Są to miejsca pod skórą, gdzie pod wpływem słońca nagromadziła się melanina – barwnik dający efekt opalenizny. Chociaż powstają one w młodości zaczynają być widoczne dopiero po wielu latach. Podczas procesu starzenia skóra staje się nie tylko wiotka, ale również cieńsza, niemalże transparentna. Wówczas przebarwienia czające się pod nią stają się widoczne.
Odpieramy atak
Oczywistym rozwiązaniem mogłoby się wydawać unikanie słońca, ale kto z nas może wyobrazić sobie funkcjonowanie bez ciepłych, pobudzających do życia promieni słonecznych? Skóra potrzebuje słońca! Musimy jednak zadbać o to, żeby na ten kontakt była dobrze przygotowana, a na pewno odwdzięczy nam się jędrnością i zdrowym wyglądem.
Jedynym sposobem żeby chronić naszą skórę jest zaopatrzenie się w krem z odpowiednim filtrem ochronnym. Wysokość filtra decyduje o tym, ile czasu możemy przebywać na słońcu zanim nasza skóra niebezpiecznie się zaczerwieni. Aby się o tym przekonać, należy pomnożyć wysokość filtra przez 10. I tak, jeśli używamy kremu z filtrem 15, można się spodziewać pierwszych "rumieńców" po około 150 minutach. Nie wolno nam ignorować nawet lekkiego zaczerwienienia skóry podczas opalania. Jest to sygnał, że naszej skórze grozi uszkodzenie i chce ona nas przed tym ostrzec.
Filtr
Przy wyborze filtra musimy się jednak kierować wieloma czynnikami takimi jak karnacja skóry, jej wrażliwość czy warunki klimatyczne, a nie tym, ile czasu zamierzamy wytrzymać na raz w nasłonecznionym miejscu. Przyjmuje się, że, na co dzień powinno się używać kremu z filtrem 8 –15. Jeśli gramy w golfa, tenisa albo uprawiamy jakieś inne sporty pod chmurką niezbędna będzie wyższa ochrona 15 – 30. Żaden filtr nie gwarantuje jednak pełnej ochrony. Jeśli na przykład wybierzemy filtr 15 zablokujemy tylko 93% szkodliwych promieni ale pozostałe 7% nadal będzie nam zagrażało. Filtr 2 blokuje 59% promieniowania, 30 – 96,7%, a 50 – 98%. Jak widać filtr 50 nie zapewni o wiele większej ochrony niż 30. Zapłacimy za niego natomiast znacznie więcej. Nie narażajmy więc naszej skóry na wielogodzinne prażenie na rozgrzanej do granic możliwości plaży. Nie zapominajmy również, że słońce świeci nie tylko, gdy jesteśmy na wakacjach. Dlatego warto smarować kremem z filtrem dekolt, ramiona, dłonie i nogi przed każdym wyjściem z domu, jeśli mamy na sobie przewiewne, letnie ubrania.

